Życie zaskakuje, ale damy radę:)


Cześć jestem Adaś, urodziłem się 22.07.2016

 

Najbardziej nie mogłem się doczekać, kiedy zobaczę tego "krzykacza" - mojego brata. Mama i tata mówią, że to mój starszy brat Kubuś. Wszyscy razem byli gdy badał mnie lekarz u mamy w brzuszku, a mój brat wybrał dla mnie imie Adaś:) bardzo się cieszył że będzie miał braciszka.

Pamiętam jak na badzaniach USG  mama liczyła moje paluszki, Pan doktor NIE powiedział, że są zrośnięte u rączek i nóżek. Podczas jednego z badań, gdy Pan doktor jeździł mamie po brzuszku takim urzadzeniem zrobił mi zdjęcie, słyszałem jaki jestem śliczny i nawet podobny do mojego starszego brata.

Mama przygotowała dla mnie ubranka i całą wyprawkę, tatuś łóżeczko, a moj braciszek kupił dla mnie przezent, który miał mi dać gdy przyjadę do domu.....

 

"Kochanie zobacz...." pamiętam jak powiedziałam do męża pokazując dwie kreski na teście ciążowym. Była radość i szczęście, bo bardzo chcieliśmy mieć jeszcze jedno dziecko. Przed rozwiązaniem spędziłam 2 tygodnie w szpitalu ponieważ istniało zagrożenie przedwczesnego porodu z powodu wielowodzia.

Pamiętam poranny obchód, potem badanie i słowa Pani doktor "proszę się przygotować, robimy cesarskie cięcie" Jak to? Już? - zapytałam.

 

22.07.2016 godz 12:03 usłuszałam płacz mojego maleństwa

Cześć Kochanie powiedziałam, pocałowałam Cie w główkę, gdy położna przyniosła mi Ciebie. Szczęście to chyba mało powiedziane, kiedy wreszcie można zobaczyć, pocałować swoje dziecko, które do tej pory nosiło się pod sercem. Moje szczęście trwało dość krótko, po chwili położna powiedziała "Pani synek ma zrośnięte paluszki u rączek i nóżek oraz większą główkę".

"Co to znaczy zapytałam,, ale nikt mi nie odpowiedział. Po chwili na sale wszedł tatuś, który miał łzy w oczach.

Co się dziej ??? - zapytałam...ale męża wyproszono z sali...

Wiedziałam że coś jest nie tak. Pytałam lekarzy co jest z Adasiem, ale nikt nic nie mówił, tylko CISZA...

Przewieziono mnie na salę.

GDZIE JEST ADAŚ? - zapytałam męża gdy przyszedł

"Jest w inkubatorze na intensywnej terapii, oddział neonatologi, nie oddycha sam...."i coś jeszcze mówił, ale przez łzy nie słyszałam.

Moja radość i szczęście były już bardzo daleko, gdzieś jakby poza mną.... był tylko smutek, łzy i niepewność o Ciebie Kochany Adasiu. W inkubatorze byłeś taki bezbronny, chcieliśmy Cię przytulić, pocałować...

 

Słyszałem, gdy siedzieliście z tatusiem przy moim łózeczku, gdy opowiadaliście o Kubusiu, o tym jak bardzo mnie kochacie.

 

To prawda Kochamy Cię Adasiu, jesteś dla nas całym światem. Twoje rączki ...choć inne....Twoja główka....choć inna, jest dla nas normalna. Twoje oczy, są pełne nadzieii, że warto patrzeć w przyszłość pozytywnie, a reszta to dobrzy, mądrzy ludzie, którzy pozwolą abyś mógł żyć jak inne dzieci.

 

Przezent od Twojego brata Kubusia to grzechotka, której jeszcze nie umiesz trzymać, ale trafisz do najlepszych lekarzy na świecie.....chwycisz ją......

.